Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w poniedziałek wezwał do powołania finansowanych z budżetu Unii Europejskiej sił szybkiego reagowania, które mogłyby być wykorzystywane w sytuacjach kryzysowych w bezpośrednim sąsiedztwie Wspólnoty.
Jak przekazało Ministerstwo Spraw Zagranicznych w komunikacie opublikowanym na platformie X po spotkaniu z szefową irlandzkiej dyplomacji Helen McEntee, Sikorski podkreślił, że Unia Europejska powinna być bardziej zdolna do działania w swoim najbliższym otoczeniu.
Wskazał przy tym na potencjalne kryzysy w regionach takich jak Bałkany czy możliwe pogorszenie sytuacji w Libii.
Szef polskiej dyplomacji zaznaczył również, że chce, aby siły szybkiego reagowania, które – jak podkreślił – „teoretycznie już mamy ,były finansowane z budżetu europejskiego i były do użycia zgodnie z uzgodnionymi zasadami użycia broni i mogli tam służyć ochotnicy z krajów członkowskich”.
Sikorski zwrócił uwagę, że Europa powinna być w stanie samodzielnie prowadzić ograniczone operacje bezpieczeństwa, bez nadmiernego polegania na sojusznikach.
W jego ocenie Stany Zjednoczone słusznie wskazują, że odstraszanie Rosji w najbliższym otoczeniu NATO jest zadaniem całego sojuszu, jednak w mniejszych operacjach Europa powinna być w stanie działać samodzielnie, bez konieczności stałego proszenia o wsparcie.
Na zakończenie Sikorski podkreślił, że wzmocnienie europejskich zdolności obronnych uczyniłoby Unię „bardziej wiarygodnym sojusznikiem dla USA i bardziej wiarygodnym kontynentem dla naszych konkurentów i przyjaciół”.






