Zondacrypto znalazło się w centrum kontrowersji związanych z trudnościami operacyjnymi. Jednocześnie pojawiają się sygnały o rosnących napięciach wewnątrz firmy.
Na początku kwietnia pojawiły się informacje o możliwych problemach z płynnością finansową przedsiębiorstwa. Klienci zgłaszali trudności z wypłatą swoich środków, co wzbudziło niepokój wokół działalności firmy.
Prezes Przemysław Kral zaprzeczył doniesieniom publikowanym przez portale Wirtualna Polska oraz Money.pl, zapewniając, że spółka dysponuje wystarczającymi środkami operacyjnymi.
Jednak według ustaleń Money.pl, które powołuje się na rozmowy grupą pracowników, sytuacja wewnątrz firmy ma być bardzo napięta i określana jako „chaotyczna”. Z relacji tych wynika, że część zatrudnionych otrzymała wypowiedzenia lub informacje o planowanym zakończeniu współpracy.
Niektórzy pracownicy twierdzą również, że od kilku miesięcy nie otrzymali wynagrodzenia. W związku z tym odmawiają zwrotu sprzętu służbowego, dopóki nie zostaną uregulowane zaległości finansowe.
Jeden z rozmówców wskazał także, że tłumaczenia prezesa dotyczące problemów technicznych jako przyczyny opóźnień w wypłatach nie są zgodne z rzeczywistością. Jak podkreślił, pracownicy działu IT mają świadomość faktycznego stanu rzeczy, a oficjalne wyjaśnienia jedynie potęgują ich frustrację.
Zondacrypto znalazło się w ostatnim czasie w centrum politycznej debaty dotyczącej regulacji kryptowalut. Premier Donald Tusk zasugerował, że firma mogła powstać dzięki środkom pochodzącym od rosyjskiej mafii oraz mieć powiązania z rosyjskimi służbami wywiadowczymi.
Zarzuty te zostały stanowczo odrzucone przez prezesa spółki, który określił je jako „absurdalne”.









