Według raportu węgierskiego portalu fact-checkingowego Lakmusz podczas kampanii wyborczej szczególną rolę w systemie dezinformacji odegrały trzy zjawiska - ingerencja zagraniczna, wykorzystanie sztucznej inteligencji oraz omijanie zakazu reklam politycznych na głównych platformach społecznościowych. Informację przekazała w niedzielę Polska Agencja Prasowa (PAP).
Według informacji na które powołuje się PAP, o pierwszym zjawisku informował w marcu m.in. „Financial Times". Według brytyjskiego dziennika Kreml miał poprzeć kampanię mającą na celu utrzymanie Viktora Orbana u władzy, a jej opracowaniem miała się zająć powiązana z Kremlem agencja konsultingowa Social Design Agency.
Portal VSquare powiadomił z kolei o powołaniu przez Kreml specjalnego zespołu ds. wpływania na wybory, który również miał na celu utrzymanie u władzy Orbana.
Dziennikarka Lakmusz Zsofia Fulop przekazała PAP, że mimo zauważalnej ingerencji Rosji, większą aktywność i skuteczność w rozpowszechnianiu fałszywych informacji wykazywały podmioty krajowe. Zwróciła ona uwagę na ogromny zasięg wykorzystania sztucznej inteligencji podczas węgierskiej kampanii wyborczej.
Przykładem jest strona internetowa na Facebooku publikująca wygenerowane przez AI materiały wideo pod hasłem „nie nasza wojna".
Narodowy Ruch Oporu (NEM), wspierający Fidesz, opublikował na Facebooku reklamę ukazującą fikcyjną rozmowę telefoniczną między Ursulą von der Leyen i liderem węgierskiej opozycyjnej partii Tisza, Peterem Magyarem. W materiale von der Leyen miała nakłaniać Magyara do natychmiastowego przekazania środków Ukrainie po wyborach. Reklama uzyskała 3,7 mln wyświetleń, została udostępniona m.in. przez Viktora Orbana.
Według informacji przekazanych przez Fulop, tak szerokie wykorzystanie materiałów tworzonych przez sztuczną inteligencję to nowe zjawisko w trakcie kampanii. Jak zauważyła, politycy Fideszu, w tym również premier, publikowali filmy generowane przez AI. Mimo że często łatwo było je rozpoznać jako nieprawdziwe, miały one jednak istotny wpływ emocjonalny.
Zdaniem dziennikarki sztuczna inteligencja była wykorzystywana także przez serwis informacyjny związany z opozycyjną Koalicją Demokratyczną (DK). Materiały wideo miały w tym przypadku wzmacniać przekaz DK o odebraniu praw wyborczych obywatelom posiadającym podwójne obywatelstwo i mieszkającym poza granicami Węgier.
Trzecim czynnikiem nasilającym dezinformację w trakcie kampanii wyborczej na Węgrzech były reklamy polityczne. Według Lakmusz, partia Narodowy Ruch Oporu, bliska Fideszowi, miała wydać na nie co najmniej 24 mln forintów (ok. 63,5 tys. euro) w ciągu jednego miesiąca.
Jedna z reklam zawierała wideo wygenerowane przez sztuczną inteligencję, w którym Péter Magyar oraz były szef sztabu Węgierskich Sił Zbrojnych, generał Romulusz Ruszin-Szendi, włamują się do mieszkania i zabierają przestraszonego mężczyznę na pobór do wojska. Opublikowany na Facebooku materiał osiągnął 10 milionów wyświetleń.
Podobne reklamy miały być publikowane także na kontach wspierających Fidesz oraz na niektórych oficjalnych profilach kandydatów tej partii.
Od 10 października w Unii Europejskiej obowiązują przepisy TTPA, które wprowadzają nowe zasady dotyczące przejrzystości i targetowania reklam politycznych w internecie.









