Partia Milorada Dodika utrzymuje władzę w serbskiej części Bośni i Hercegowiny oraz ma zachować swoje miejsce w trójstronnej prezydencji kraju – wynika ze wstępnych rezultatów wyborów. Sam Dodik ogłosił zwycięstwo swojego ugrupowania, podkreślając, że jego kandydatka prowadzi w wyścigu o miejsce w Prezydium.
Podczas wystąpienia w Banja Luce Dodik powiedział, że Sojuszu Niezależnych Socjaldemokratów (SNSD) odniósł sukces. Podziękował także prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi oraz swojemu bliskiemu sojusznikowi, prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi.
„Gdyby nie wspaniałe zwycięstwo Donalda Trumpa…prawdopodobnie bylibyśmy dziś politycznymi trupami” – powiedział Dodik swoim zwolennikom. Dodał, że dzięki nowej sytuacji jego ugrupowanie jest „politycznym zwycięzcą”.
67-letni Dodik nie startował w wyborach. Został skazany za przekroczenie swoich uprawnień i objęty 6-letnim zakazem sprawowania urzędu. Nadal pozostaje jednak jedną z najważniejszych postaci w Republice Serbskiej.
Według danych komisji wyborczej, po przeliczeniu 95% głosów kandydatka Dodika, Zeljka Cvijanovic, wyraźnie prowadziła w wyścigu o miejsce w Prezydium Bośni i Hercegowiny.
Zwycięstwo ogłosił również urzędujący członek Prezydium reprezentujący Bośniaków, Denis Becirovic z Socjaldemokratycznej Partii BiH.
Z kolei w walce o stanowisko przedstawiciela Chorwatów zwycięstwo ogłosiła Darijana Filipovic z Chorwackiej Wspólnoty Demokratycznej BiH.
System polityczny Bośni i Hercegowiny opiera się na porozumieniu z Dayton, wynegocjowanym przy udziale USA, które zakończyło konflikt z lat 1992–1995.
Układ utrwalił podział kraju na 2 części: zarządzaną przez Serbów Republikę Serbską oraz federację muzułmańsko-chorwacką. Oba podmioty pozostają połączone przez słaby rząd centralny, co często prowadzi do paraliżu procesu decyzyjnego.













