Władze wprowadzają nowe zasady reagowania na zagrożenia w przestrzeni powietrznej. Myśliwce i śmigłowce będą mogły zestrzelić obcy statek powietrzny na podstawie wskazań radaru lub innych informacji dostępnych w systemie, co ma wzmocnić zdolności obronne kraju w związku z utrzymującą się wojną w Ukrainie i rosnącym zagrożeniem ze strony dronów.
O zmianie poinformował w poniedziałek wiceminister obrony Cezary Tomczyk. Jak wyjaśnił, pilot lub dowódca operacyjny „będzie mógł podjąć decyzję o zestrzeleniu obcego statku powietrznego na podstawie danych radarowych albo innych informacji, które trafiają do systemu”.
Dotychczas w czasie pokoju zastosowanie broni wymagało wizualnego rozpoznania celu, aby uniknąć błędów. Nowe rozwiązanie odchodzi od tego wymogu.
Tomczyk zaznaczył, że takie uprawnienia są zazwyczaj przewidziane na czas wojny lub obowiązywania stanu wojennego. Jak przekazał, wprowadzenie nowych zasad jest związane między innymi z możliwością codziennego pojawiania się dronów w polskiej przestrzeni powietrznej.


Polska wzmacnia swoje zdolności obronne w związku z trwającą wojną w sąsiedniej Ukrainie.
Na początku miesiąca premier Donald Tusk przekazał, że rosyjskie działania wojenne przeciwko Ukrainie obejmują również plany przeprowadzania „hybrydowych” ataków z wykorzystaniem dronów i pocisków przeciwko państwom wspierającym Kijów, w tym Polsce.
Polska jest głównym hubem transportowym dla zachodniej pomocy wojskowej i humanitarnej kierowanej do Ukrainy.



















