Rosja oskarżyła Ukrainę o próbę zakłócenia wyborów do Dumy Państwowej, które odbyły się w dniach 18–20 września. Według rosyjskiego MSZ Ukraina miała korzystać ze wsparcia finansowego, wywiadowczego i technicznego państw zachodnich.
Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa powiedziała, że podczas wyborów w wyniku ataków dronowych zginęli i zostali ranni członkowie komisji wyborczych oraz cywile. Dodała, że w ciągu ostatniego tygodnia zginęło 41 osób, w tym czworo dzieci, a 338 zostało rannych. Rosyjskie ministerstwo oskarżyło Ukrainę o ataki na cywilną infrastrukturę w Rosji z wykorzystaniem broni dostarczanej przez państwa zachodnie.
Według rosyjskiego MSZ podczas głosowania ataki były wymierzone przede wszystkim w lokale wyborcze, w tym szkoły, centra kultury oraz obiekty socjalne i administracyjne. Ministerstwo poinformowało, że w wyniku ukraińskich ataków uszkodzonych zostało ponad 70 lokali wyborczych i budynków terytorialnych komisji wyborczych.
Rosja przekazała, że mimo „silnej presji zewnętrznej” jej obywatele wzięli udział w wyborach i wykazali „odporność i jedność”.
Moskwa skrytykowała także proponowany budżet Ukrainy na 2027 rok. Według rosyjskiej strony deficyt ma wynieść 37,3 mld dolarów i odzwierciedlać znaczny wzrost wydatków na obronność.
Rosja twierdzi, że Ukraina zamierza przeznaczyć na obronność około 43,8 proc. swojego produktu krajowego brutto, a niemal połowa tej kwoty ma zostać przeznaczona na broń i sprzęt wojskowy.
W oświadczeniu stwierdzono również, że Kijów opiera się na zachodnim wsparciu finansowym w celu pokrycia deficytu budżetowego. Wymieniono w tym kontekście potencjalną pomoc Unii Europejskiej, państw G7, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego.
Skrytykowano także niedawne spotkanie inicjatywy Karpackiej Ósemki.
Szefowa rosyjskiej Centralnej Komisji Wyborczej Ella Pamfiłowa poinformowała w piątek, że rządząca partia Jedna Rosja zdobyła 349 z 450 mandatów w Dumie Państwowej, niższej izbie parlamentu, w wyborach parlamentarnych.

















