Prokuratura bada podejrzenie próby zorganizowania podpalenia zakładu produkującego drony wojskowe wykorzystywane przez Ukrainę. Sprawa dotyczy fabryki firmy Flytronic w Gliwicach, należącej do Grupy WB. Śledczy sprawdzają, czy doszło do próby zwerbowania osoby, która miała przeprowadzić akt sabotażu na zlecenie obcego wywiadu.
Jak poinformował w czwartek portal TVP World, prokuratura w Gliwicach wszczęła śledztwo w sprawie próby zwerbowania osoby do przeprowadzenia działań sabotażowych na rzecz obcego wywiadu. Sprawę przekazano Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW).
O podejrzanym planie poinformował wcześniej w tym miesiącu portal Vot Tak. Jeden z jego dziennikarzy, podszywając się pod Białorusina poszukującego pracy, nawiązał kontakt z osobą prowadzącą rekrutację za pośrednictwem komunikatora Telegram.
Rekruter posługujący się pseudonimem Joker początkowo oferował wynagrodzenie za podpalenie samochodów z ukraińskimi tablicami rejestracyjnymi. Następnie zaproponował 30 tys. dolarów za podpalenie fabryki dronów. Według ustaleń mediów konto rekrutera było powiązane z rosyjskim numerem telefonu zarejestrowanym w obwodzie saratowskim.
Zakład Flytronic produkuje drony rozpoznawcze FlyEye, wykorzystywane przez ukraińskie siły do korygowania ognia artylerii.
Śledztwo w sprawie podejrzanego planu jest prowadzone po pożarze, do którego doszło w sierpniu w innym zakładzie Grupy WB, w Skarżysku-Kamiennej.
Prokuratorzy sprawdzają, czy pożar w Skarżysku-Kamiennej został celowo wzniecony na zlecenie obcego wywiadu.























