Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zaznaczył, że w relacjach polsko-ukraińskich potrzebne jest pojednanie oparte na prawdzie oraz orientacja na przyszłą współpracę.
W środę szef polskiej dyplomacji odpowiedział na pytania dotyczące przyszłości stosunków między Warszawą a Kijowem po decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. W Polsce ruch ten wywołał zdecydowane reakcje, ponieważ UPA jest uznawana za formację odpowiedzialną za zbrodnie.
Sikorski poinformował, że między Polską a Ukrainą prowadzone są rozmowy dyplomatyczne zarówno w Warszawie, jak i w Kijowie. Jak dodał, tego typu negocjacje, aby były skuteczne, wymagają zachowania dyskrecji.
Podczas późniejszego spotkania z mieszkańcami w Tomaszowie Lubelskim zwrócił uwagę, że w relacjach z sąsiadami „zawsze są jakieś sprawy z przeszłości”. Jako przykład wskazał relacje francusko-niemieckie, przypominając, że oba państwa przeprowadziły liczne, krwawe wojny, jednakże po II wojnie światowej zdołały się pojednać i współtworzyć fundamenty Unii Europejskiej.
„Uznali, że już dosyć wyżynania się, lepiej się zintegrować, współpracować i wybrać wspólną przyszłość. I mnie to myślenie w relacjach do Ukrainy jest bliższe. Właśnie po to, żeby nic takiego nigdy więcej się nie powtórzyło potrzebujemy pojednania na bazie prawdy i przyszłej współpracy” – wskazał szef MSZ.
Sikorski odwołał się także do wypowiedzi ukraińskiego ministra spraw zagranicznych Andrija Sybihy, który stwierdził, że pogorszenie relacji między Polską a Ukrainą „nie przynosi korzyści ani Ukraińcom, ani Polakom”.










