POLITYKA
3 min. czytania
Szef litewskiej dyplomacji: część Europy nie traktuje obronności wystarczająco poważnie
Kęstutis Budrys wskazał, że koncepcje „autonomicznej Europy” budzą jego zdziwienie, szczególnie gdy pojawiają się w krajach najmniej angażujących się w wydatki obronne.
Szef litewskiej dyplomacji: część Europy nie traktuje obronności wystarczająco poważnie
Minister spraw zagranicznych Litwy Kęstutis Budrys podczas wywiadu dla agencji AFP w Wilnie na Litwie, 14 maja 2026 r.

Minister spraw zagranicznych Litwy Kęstutis Budrys w rozmowie z AFP skrytykował część państw europejskich za niewystarczające nakłady na wsparcie Ukrainy oraz wzmacnianie NATO.

Budrys podkreślił, że nie widzi innej drogi niż dalsze umacnianie relacji transatlantyckich oraz Sojuszu Północnoatlantyckiego, który – jego zdaniem – powinien pokazywać jedność. Zaznaczył jednocześnie, że nie wszystkie kraje w Europie traktują tę odpowiedzialność wystarczająco poważnie, odnosząc się przy tym do państw południowej Europy, polityk nie wskazał jednak o jakie państwa chodzi.

Litwa przeznacza na obronność 5,4% swojego PKB.

„To najwyższy poziom wydatków w całym NATO i całym wolnym świecie” — wskazał Budrys.

Litwa, położona na wschodniej flance NATO, pozostaje jednym z kluczowych sojuszników Ukrainy od początku pełnoskalowej inwazji Rosji w 2022 roku. 

W tym tygodniu najwyższy dowódca NATO, generał Sił Powietrznych USA Alexus Grynkewich, określił Litwę jako „doskonały przykład do naśladowania” pod względem wkładu w obronność.

Państwo angażuje się także w inicjatywy obronne na poziomie europejskim – jako drugi kraj w UE po Polsce przystąpiła do programu pożyczek obronnych. Na jej terytorium stacjonuje również niemiecka brygada licząca 4 800 żołnierzy.

Budrys podkreślił jednak, że działania europejskie nie mogą zastąpić współpracy transatlantyckiej. Jego zdaniem środki bezpieczeństwa w Europie mogą być jedynie uzupełnieniem NATO, a nie jego alternatywą.

Zwrócił też uwagę, że koncepcje „autonomicznej Europy” budzą jego zdziwienie, szczególnie gdy – jak stwierdził – pojawiają się w krajach najmniej angażujących się w wydatki obronne.

Budrys ocenił, że obecne działania finansowe są niewystarczające. Wskazał, że nie wszystkie państwa w Europie w równym stopniu realizują swoje zobowiązania.

„Każdy musi wnieść swój wkład, a obecnie tak się nie dzieje” – powiedział.

Wymienił przy tym  m.in. kraje nordyckie, bałtyckie, Polskę i Niemcy jako przykłady państw przeznaczających odpowiednie środki.

Zaznaczył jednocześnie, że w regionie południowej Europy finansowanie wsparcia dla Ukrainy jest niższe, a unijna pożyczka w wysokości 90 mld euro – jego zdaniem – nie rozwiązuje problemu.

Jak podkreślił, doświadczenia zimnej wojny pokazują, że odstraszanie jest możliwe, a Rosję – podobnie jak wcześniej ZSRR – można powstrzymać, nie poprzez rozmowy, lecz poprzez rozwój zdolności obronnych i odpowiednie inwestycje.

„Więc wydawajcie środki i pokazujcie, jak budujecie swoje zdolności” — dodał. 

Litwa, granicząca z rosyjskim obwodem kaliningradzkim oraz Białorusią, w ostatnim czasie mierzyła się m.in. z incydentami z udziałem dronów oraz balonów przemytniczych nadlatujących z terytorium Białorusi.

Budrys zaznaczył, że tego typu zdarzenia powinny być traktowane jako impuls do działania, a nie wyłącznie jako powód do wzajemnych oskarżeń.

W obliczu nadchodzącego szczytu NATO w Ankarze szef litewskiej dyplomacji ocenił, że Sojusz ma okazję uzupełnić braki i zaprezentować konkretne działania. 

„To okazja, by wypełnić luki, a może także pokazać innym krajom, że istnieją rozwiązania” –  powiedział.

PowiązaneTRT Polski - Nawrocki: Szczyt NATO w Turcji ma pokazać jedność i siłę sojuszu
PowiązaneTRT Polski - Szczyt w Bukareszcie: Rosja pozostaje największym zagrożeniem
ŹRÓDŁO:AFP