Śmierć polskiej aktywistki Moniki Silvy Koniuszek w Ekwadorze mogła być wynikiem celowego działania osób trzecich – przekazał agencji AFP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.
Jak poinformował rzecznik prokuratury Daniel Brodowski, wstępny raport z sekcji zwłok, przekazany Polsce przez władze Ekwadoru, wskazuje, że najbardziej prawdopodobną przyczyną śmierci czterdziestojednoletniej Moniki Silvy Koniuszek było umyślne działanie osób trzecich.
Działaczkę znaleziono martwą w czerwcu w jej domu w nadmorskiej miejscowości Montanita, gdzie mieszkała od dziesięciu lat. Lokalne media informowały, że przyczyną śmierci mogło być samobójstwo.
Rodzina i znajomi Moniki Silvy Koniuszek twierdzą jednak, że otrzymywała ona groźby śmierci w związku ze swoją działalnością na rzecz walki z korupcją oraz ochrony środowiska.
Jako prezes fundacji La Integridad zajmowała się przede wszystkim przypadkami nielegalnego przejmowania i sprzedaży terenów objętych ochroną.
Delegatura Unii Europejskiej w Ekwadorze zaapelowała o „szybkie, dokładne, niezależne i przejrzyste dochodzenie mające na celu wyjaśnienie okoliczności i zapewnienie pociągnięcia winnych do odpowiedzialności”.
Postępowania w sprawie prowadzą zarówno polskie, jak i ekwadorskie organy ścigania. Jak poinformował Daniel Brodowski, śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Olsztynie jest niezależne od działań podejmowanych przez władze Ekwadoru. Dodał, że większość czynności śledczych będzie prowadzona w Quito, a polska strona ma być informowana o ich wynikach za pośrednictwem kanałów dyplomatycznych.





















