Prezydent Karol Nawrocki podczas obchodów 87. rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte zaapelował do Niemiec o uregulowanie kwestii reparacji i zadośćuczynienia dla Polski. W uroczystościach uczestniczyli również premier Donald Tusk oraz wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Tusk mówił o konieczności solidarności i jedności wolnego świata, Kosiniak-Kamysz podkreślał znaczenie przygotowania Polski na zagrożenia
Nawrocki stwierdził, że sprawa reparacji powinna zostać rozwiązana ze względu na historyczną sprawiedliwość.
„Apeluję stąd, z Westerplatte, do kanclerza Niemiec, do narodu niemieckiego: załatwmy sprawę reparacji i zadośćuczynienia z myślą o sprawiedliwości historycznej, ale i z myślą o przyszłości” – powiedział prezydent.
Jak zaznaczył, „prawdziwa, twarda, sojusznicza deklaracja wobec Polski wymaga tego, aby nasi sojusznicy z Berlina i nasi sąsiedzi wypłacili nam zadośćuczynienie”. W jego ocenie środki te mogłyby zostać przeznaczone na rozwój polskich sił zbrojnych oraz krajowego przemysłu obronnego, tak aby Polska nie musiała finansować tych celów za pomocą zachodnich kredytów.
„Abyśmy dostali to, co nam się należy” – mówił Nawrocki.
Prezydent zwrócił się również do polskich władz i wszystkich ugrupowań reprezentowanych w parlamencie. Wezwał premiera, ministra, marszałka oraz wszystkie stronnictwa do wspólnego działania w tej sprawie i zaapelował o jedność narodu.
„Wzywam też z Westerplatte, z serca się zwracam, do pana premiera, do pana ministra, do pana marszałka, do wszystkich stronnictw w polskim parlamencie, do narodu polskiego. Bądźmy razem w tym dziele” – powiedział Nawrocki.
Tusk o solidarności i jedności wolnego świata
Podczas uroczystości głos zabrał także premier Donald Tusk. Wskazywał, że doświadczenia z II wojny światowej powinny być dziś przestrogą dla przywódców wolnego świata.
Zdaniem szefa rządu pamięć o wydarzeniach sprzed 87 lat powinna skłaniać do wzmacniania solidarności i współpracy zarówno w Polsce, jak i w Europie, Stanach Zjednoczonych oraz w ramach NATO.
„To nie może być sojusz na papierze” – stwierdził Tusk.
Premier przestrzegał również przed powrotem agresji i pogardy.
„Nie możemy też pozwolić nikomu, ani tu w naszym domu w Polsce, ani w Europie, ani w Stanach Zjednoczonych na dopuszczenie do recydywy brunatnej fali agresji i pogardy. Bohaterstwo naszych żołnierzy tu, na Westerplatte, na Helu, Armii Krajowej, tych którzy szturmowali Monte Cassino, poszłoby na marne” – powiedział premier.
Podczas swojej wypowiedzi premier nawiązał również do wojny na Ukrainie. Przypomniał, że za rozpoczęcie kolejnej brutalnej wojny odpowiada Rosja.
„Odpowiedzialnością całego Zachodu jest powiedzieć: los Ukrainy to jest także nasz los w najbliższej przyszłości” – powiedział.
Tusk ostrzegł również, że najbliższe miesiące, w tym nadchodząca jesień i zima, mogą okazać się decydujące nie tylko dla utrzymania niepodległości Ukrainy, „ale także bezpieczeństwa Polski, całego wolnego świata”.
Apelując o solidarność z Ukrainą, powiedział, „dzisiaj głośno z Westerplatte krzyczymy do całego wolnego świata: bądźcie solidarni, musimy dzisiaj pomóc przetrwać Ukrainie. Nie możemy powtórzyć tamtych błędów, nie może się powtórzyć Monachium, ta upiorna, bezradna, bezsilna polityka ustępowania złu”.

Kosiniak-Kamysz: „Nigdy więcej Polski, która ma tylko odwagę”
Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przypomniał początek walk na Westerplatte. O godz. 4.45 niemiecki pancernik, który wcześniej przybył z wizytą kurtuazyjną, rozpoczął ostrzał polskiej placówki bez wcześniejszego ostrzeżenia i wypowiedzenia wojny.
„Dwustu żołnierzy, jedna armata polowa, cztery moździerze. Ta składnica miała rozkaz bronić się 12 godzin. Broniła się 7 dni, dokładnie tyle ile starczyło amunicji” – powiedział szef MON.
Kosiniak-Kamysz podkreślił ogromną odwagę żołnierzy, jednocześnie zaznaczając, że jego celem jako ministra obrony nie jest wychowywanie kolejnych pokoleń poległych bohaterów, lecz stworzenie warunków, w których polscy żołnierze będą mogli bezpiecznie wracać do swoich domów.
„Bohaterstwo to jest to, co zostaje, jak wszystkiego innego zabraknie. Naszą rolą jest, żeby nie zabrakło” – stwierdził.
Szef resortu obrony zwrócił także uwagę, że bezpieczeństwa nie można zapewnić wyłącznie poprzez sprzęt wojskowy.
„Jest takie zabezpieczenie, którego nie wyprodukuje żadna fabryka, żaden zakład zbrojeniowy. Ono zależy od nas, od społeczeństwa, czy buduje tę odporność, to przygotowanie, czy nie buduje” – powiedział wicepremier.
Kosiniak-Kamysz mówił także o potrzebie politycznej jedności w kwestiach najważniejszych dla państwa. Przypomniał, że obrońcy Westerplatte nie zastanawiali się nad swoimi poglądami politycznymi, lecz działali wspólnie, mając „jeden mundur i jeden rozkaz”.
Na zakończenie swojego wystąpienia minister obrony narodowej podkreślił, że 87 lat temu Polska została sama i miała przede wszystkim odwagę.
„Nigdy więcej Polski, która ma tylko odwagę” – podkreślił Kosiniak-Kamysz.














