Prezydent Karol Nawrocki oświadczył w Silver Spring, że celem strategicznym Polski jest stała obecność wojsk amerykańskich w Polsce. Prezydent Polski przybył do Stanów Zjednoczonych na zaproszenie prezydenta USA Donalda Trumpa, który w niedzielę obchodził 80. urodziny.
Nawrocki zaznaczył, że większa liczba amerykańskich żołnierzy w Polsce byłaby korzystna dla kraju. Jak stwierdził: „Nasz cel strategiczny jest taki: czym więcej żołnierzy amerykańskich w Polsce, tym lepiej. Stała obecność żołnierzy amerykańskich jest naszym celem”. Podkreślił również, że bliskie relacje między prezydentami Polski i USA są zgodne z interesem narodowym Polski.
Wizyta odbywa się w czasie ponownej debaty dotyczącej przyszłości obecności wojskowej Stanów Zjednoczonych w Europie. Na początku roku administracja Donalda Trumpa dokonała przeglądu rozmieszczenia amerykańskich sił na kontynencie, co wzbudziło w Warszawie obawy o możliwość zmniejszenia liczby wojsk.
Sytuacja zmieniła się w maju, gdy Trump ogłosił rozmieszczenie dodatkowych 5 tys. amerykańskich żołnierzy w Polsce. Decyzję tłumaczył wydatkami Polski na obronność oraz relacjami z Nawrockim. Ogłoszenie nastąpiło po zamieszaniu związanym z odwołaniem lub opóźnieniem planowanej rotacji wojsk.
Polskie władze dążyły do zwiększenia i utrwalenia obecności wojsk USA w kraju, szczególnie po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w 2022 roku.
Warszawa wskazuje, że Polska jako państwo znajdujące się na wschodniej flance NATO jest odpowiednim miejscem dla długoterminowego rozmieszczenia amerykańskich sił. Kraj przeznacza obecnie blisko 5 proc. PKB na obronność i rozbudowuje infrastrukturę wojskową, która ma wspierać obecność wojsk USA.
Pomysł utworzenia stałej amerykańskiej bazy w Polsce był podczas pierwszej prezydentury Donalda Trumpa określany nieformalnie jako „Fort Trump”. Ostatecznie taka baza nie powstała, jednak liczba amerykańskich żołnierzy w Polsce znacznie wzrosła w ostatnich latach.
Dla Polski stała obecność wojsk USA oznaczałaby większe możliwości odstraszania Rosji oraz byłaby potwierdzeniem zaangażowania Waszyngtonu na wschodniej flance NATO.







